Mustang… dzikość w tłokach

Ford Mustang

55 lat na karku a w sercu, czy raczej w silniku – nadal drzemie ogień. Nie jest to jakiś płomień jak w innych rumakach z mojej stajni ale potencjał nadal jest! I to raczej większy niż mniejszy… Żar dzikości wciąż nie ostygł. Taki jest właśnie Ford Mustang! Swoją drogą ciekaw jestem czy za 50 lat da się odpalić którąś z dzisiejszych zaawansowanych technologicznie moto-zabawek?

Czerwony Ford Mustang
Ford Mustang 1965

Prawie 5 litrów pojemności i teoretycznie 200 kucy mechanicznych, które są nieco inne niż koniki z dzisiejszych aut. Ponadczasowy dźwięk V8 nadal wywołuje przyjemne odczucia. Delikatny „bulgot” zamienia się w potężny ryk gdy bardziej otworzysz ‚wodopój”, wciskając pedał gazu… Piękne!

Wymyślony idealnie…

Dziś wydaje się lekko surowy w środku, choć pewnie w 1965 roku wywoływał zachwyt kierowców. Drewniana kierownica dziś uchodzi za luksusowe wykończenie, w moim jest 😉 Skórzane fotele i ręcznie opuszczane wszystkie szyby ! No i ten kształt nadwozia !!! Każdy miał ochotę na coś innego, znudzony dziwnymi bryłami typowych samochodów. A to był Mustang ! prawdziwy sportowy samochód! Prawie dla każdego! Prosty, szybki, z ogromnym potencjałem! Marzenie wielu amerykanów…

Wnętrze Ford Mustang - rocznik 1965
Ford Mustang 1965

Był tak doskonale przemyślany, tak dobrze się prezentował iż Ford miał problemy z realizacją zamówień na czas. Było się trzeba zapisać i swoje odczekać aby wyskoczyć na długie drogi amerykańskich bezdroży w nowym, przepięknym Mustangu.

Prawdziwa legenda …

Dziś nadal ten model jest na rynku użytkowany. Nie brakuje zakochanych w nim moto-maniaków, którzy zrobią wszystko aby go zdobyć. Najlepsze co możesz dostać od ojca, gdy kończysz szkołę i wyjeżdżasz na studia – nadal w wielu amerykańskich rodzinach – to stary Ford Mustang…

Zadziorny typ - Ford Mustang - rocznik 1965
Pomimo tylu lat nadal zadziorny….

Miałem w życiu kilka samochodów, są tacy którzy uważają iż było ich całkiem sporo… Nigdy nie wiem o co im chodzi?!? 😉 Najczęściej były to auta – delikatnie mówiąc – dość charakterystyczne, ale powiem Wam że Mustang ma w sobie to coś! Kiedy suniesz nim po drodze, a komfort jazdy dość mocno odbiega od tego do czego jestem przyzwyczajony- czujesz się fajnie. Dodajesz gazu i czujesz że auto się wyrywa. Słyszysz silnik i już wiesz że inni go też słyszą 😉 Ciężko szukać w nim nowinek czy jakiś fajerwerków ale jazda nim naprawdę sprawia frajdę! Nawet jeśli coś go zaboli i stanie, czekając na lawetę czujesz że to wyjątkowe wozidło. Po prostu każdy patrzy na Ciebie i czeka co będzie dalej 😉 Czy go odpalisz czy jednak do domu wrócicie na lawecie 😉 Mam taki epizod na swoim koncie i powiem szczerze że to dość zabawne, gdy starym autem robisz zamieszanie większe niżbyś podjechał co najmniej Bugatti 😉

Siąść do Mustanga i pognać… poczuć to drżenie którego ciężko uświadczyć w dzisiejszych autach – tego życzę każdemu moto-maniakowi!

Frajda z jazdy
Największa frajda… drive Mustangiem !

Related posts

Leave a Comment