Diament HOPE – klejnot przeklęty ?

Diament Blue Hope to przykład klejnotu który od kilkuset lat wywołuje sporo emocji. Z powodu swojego piękna – z pewnością, aczkolwiek jest jeszcze coś! Diament owiany najróżniejszymi historiami, obrósł legendą o swym nieszczęśliwym wpływie na los swoich właścicieli…

Niewiadomo właściwie do końca skąd pochodzi …

Jak podają różne źródła, ten wyjątkowej urody, ciemno niebieski, wręcz głęboko niebieski diament pochodzi najprawdopodobniej z legendarnej kopalni Golconda. To tam, nad rzeką Kistna, w południowo-zachodnich rejonach Indii prawdopodobnie został wydobyty. Wyjątkowość znaleziska dostrzegli górnicy, umieszczając ciemno niebieski diament w czole posągu indyjskiego bożka. Diament jednak kusił i pomimo całej pobożności lokalnej społeczności- został skradziony – prawdopodobnie przez hinduskiego kapłana. Karą za ten bezbożny czyn miała być powolna i bolesna śmierć złodzieja …

Niebieski klejnot był ozdobą hinduskiego bóstwa ...
Niebieski klejnot był ozdobą hinduskiego bóstwa …

Czy tak było ? Cóż ciężko stwierdzić z cała dozą prawdopodobieństwa że to prawda a nie tylko kolejna legenda z kamieniem związana. Nie można jednak tej historii także całkowicie zaprzeczyć. Niezależnie czy złodziej zmarł, a zmarł raczej w końcu na pewno, zdążył przed śmiercią kamień spieniężyć. Wiele wskazuje na to iż diament trafił do Afryki, w ręce lokalnego władcy. Zbyt dużo na jego temat nie wiemy niestety, ale ! klątwa kamienia ( o ile istnieje) zadziałała ponownie. Właściciel niebieskiego diamentu  wraz z kamieniem trafił do niewoli i został sprzedany francuskiemu handlarzowi niewolników Jean-Baptiste Tavernier. 

Pierwsze sprawdzone informacje …

Tavernier był nie tylko znanym handlarzem niewolników ale także podróżnikiem. Z racji na swych wypraw i bywania w różnych zakątkach świata handlował także klejnotami. Według kilku źródeł, niewolnik wykupił swą wolność opłacając ją niebieskim diamentem. Nieprzychylne dla Tavernier’a źródła podają że zabił on niewolnika, odbierając mu diament. Jeśli by tak było to mielibyśmy kolejny dowód na istnienie i działanie klątwy kamienia. Tavernier z myślą o sprzedaży musiał poszukać wyjątkowego klienta. Klejnot wielkości włoskiego orzecha, został opisany jako „poduszka z antycznym brylantem z fasetowanym pasem i dodatkowymi fasetami w pawilonie”. Diament ważył 115,28ct.

Francuska historia …

 Oczywistym było iż w owym czasie był tylko jeden Klient w całej Francji który mógł sobie pozwolić na taki klejnot. Król Ludwik XV oczywiście. Tavernier zaprezentował klejnot królowi, ten podobno się zachwycił jego piękną barwą i zakupił kamień. Od razu po zakupie Ludwik XV polecił swemu szlifierzowi przeszlifowanie diamentu i nadanie mu nieco innego kształtu. Kamień stracił dość sporo z swej masy, po oszlifowaniu ważył już tylko 67,125 ct. Tavernier zainkasował podobno za niebieski klejnot sporą fortunę, niestety nie cieszył się nią zbyt długo. W niedługim czasie po transakcji zmarł, poturbowany przez stado dzikich psów … przypadek? 

Le Bleu de France
Le Bleu de France – 67.125ct


Po ponownym oszlifowaniu niebieski diament otrzymał nazwę  Le Bleu de France (Francuski Niebieski) i z dumą był noszony przez króla, zawieszony na kawałku wstążki, tylko przy wyjątkowych okazjach. Zawieszka była jednak mało praktyczna, więc Ludwik XV zlecił  wykonanie nowego, ogromnego wisiorka, znanego jako Zakon Złotego Runa.  I kiedy zdawało się że klątwa kamienia odeszła, już za panowania słynnej pary królewskiej Ludwika XVI i Marii Antoniny – wybucha rewolucja. Właściciele diamentu kończą swój żywot ścięci na gilotynie, a sam diament w niewyjaśnianych okolicznościach znika z królewskiego skarbca… 

… nagle pojawia się w Anglii

Czterdzieści lat później, nagle, nie wiadomo skąd pojawia się w Anglii. Nieco mniejszy, o nieco innym kształcie ale to na pewno ten sam niebieski diament. Pół wieku wcześniej znany jeszcze jako Le Bleu de France. W niewyjaśnionych okolicznościach diament trafia do kolekcji angielskiego tym razem króla Jerzego IV. Aby podreperować budżet korony, który dość mocno w owym czasie podupadł, wiele klejnotów, w tym i nasz niebieski diament trafiły do sprzedaży. W 1839 roku kamień został nabyty przez Hery’ego Thomasa Hope’a, po którym nosi swe dzisiejsze imię. Hope włączył diament do swojej kolekcji i tym sposobem został on zaprezentowany szerszej publiczności.

Diament Blue Hope - 45.52 ct
Diament Blue Hope – 45.52 ct

Po niewyjaśnionej do końca śmierci Hopa – niebieski diament został sprzedany Simonowi Frankel. Uznany, nowojorski handlarz diamentów stanął przed nie lada wyzwaniem. Musiał znaleźć Klienta który byłby na tyle zamożny, by sobie na niego pozwolić. Nowy właściciel musiałby przy okazji być prawdziwym fascynatem diamentów by kupić tak olbrzymi, niebieski diament. Przy okazji musiałby być także na tyle odważny, by zlekceważyć klątwę, o której otwarcie się mówiło… Po siedmiu latach nieudanych prób sprzedaży Niebieskiego Hope, Frankel był w tak złej sytuacji finansowej iż zmuszony był sprzedać kamień sporo poniżej ceny zakupu. 
Niebieski Hope trafił do sułtana Hamida, władcy imperium Osmańskiego. Niestety sułtan został niedługo później obalony a kamień zarekwirowano. Jego sprzedaży podjął się francuski sprzedawca diamentów Rosenau, który sprzedał w 1908 roku Pierrowi Cartier. Cartier nabył go za kwotę 5oo tysięcy franków ( dziś to około 2,5 miliona dolarów).

Diament Hope w rękach Cartier’a …

Cartier przekonany o potencjale Blue Hope postanowił diament oprawić. Wyszukana jak na tamte czasy forma oprawy spodobała się Evalyn Walsh McLean. Ta choć nieco opierała się zakupowi, podobno Cartier oprawił diament tylko by zaprezentować do McLean, w końcu  się zdecydowała. Jak podają kroniki – Cartier zdecydował się na ciekawy zabieg sprzedażowy. Wiedział że dziedziczka fortuny Evalyn Walsh McLean otwarcie twierdzi iż „nigdy nie mam dość klejnotów”. Otwarcie mówiła iż kiedy domownicy zauważyliby ją bez biżuterii – byli skłonni dzwonić do lekarzy, gdyż była to oznaka choroby 😉 Ach te dziedziczki potężnych fortun… jakież piękne mają podejście do tematu 😊

Jak wspomniałem wcześniej McLean opierała się zakupowi, więc Cartier wpadł na pomysł by trochę z wyjątkowym diamentem pobyła. Zobaczyła jak się z nim czuje. To był strzał w dziesiątkę. Evalyn była przyzwyczajona do otrzymywania rzeczy, ale nie do ich oddawania.

Fascynacja …

 „Przez wiele godzin ten klejnot wpatrywał się we mnie, a od jakiegoś czasu w nocy zacząłem naprawdę tego pragnąć. Potem założyłem łańcuch na szyję i uzależniłem swoje życie od przeznaczenia dobra lub zła ”. – napisała w swoim pamiętniku…

Diament Hope w oprawie jako naszyjnik
Diament Hope w oprawie jako naszyjnik

Następnego dnia Cartier otrzymał depeszę z informacją iż McLean kupi Hope’a. Cena została ustalona na kwotę 180.000 ówczesnych dolarów co dziś stanowi równowartość ponad 5 milionów dolarów. Gdyby zabawa w sprzedaż klejnotu trwała dłużej, Cartier mógł powtórzyć historię Simona Frankela. Utrzymywanie takiego klejnotu na stanie, uszczupliło i kasę firmę i możliwości zakupu nowych klejnotów… Dla Cartier’a przygoda z diamentem Hope skończyła się mimo wszystko nie najlepiej. Choć McLean jeszcze przez dwa lata zwlekała z zapłatą za diament , w końcu w 1912 roku uregulowała rachunek w całości. Niestety koszty związane z utrzymaniem takiego klejnotu i po podliczeniu wszelkich opłat związanych z sprzedażą Cartier całą transakcję zakończył sporą stratą. Ale przynajmniej przeżył 😉

Sama transakcja może nie pozwoliła mu zarobić pieniędzy ale przełożyła się na wzrost rozpoznawalności marki na całym świecie.

Evalyn Walsh McLean i jej życie z niebieskim diamentem…

Nie tak łatwo było zapłacić za klejnot także samej MClean. Aby w końcu sfinalizować transakcję była zmuszona sprzedać przepięknej urody szmaragd, znany jako Star of the East. Jak sama wspominała – gdy Hope do niej trafił, nagle finanse zaczęły iść słabo. Zanim jednak dokonała ostatecznej zapłaty za diament postanowiła go poświęcić w kościele. Nie wiadomo czy wpływ na tę decyzję miał fakt iż sama zaczęła wierzyć w klątwę czy list byłej żony Thomasa Hope’a. May Yohe Hope w artykule prasowym z 1911 roku ostrzegła McLean przed zakupem niebieskiego diamentu. Poświęcenie diamentu miało miejsce w kościele Russel Monseigneur. Diament czekał na ceremonię, leżąc na aksamitnej poduszce, kiedy nagle rozległ się huk a w kościół uderzyła błyskawica. Grzmot zatrząsnął całym budynkiem. Evalyn uznała to jednak za dobry znak i postanowiła się już z diamentem nie rozstawać nigdy …

Evalyn Walsh McLean (po lewej) w naszyjniku z diamentem Hope
Evalyn Walsh McLean (po lewej) w naszyjniku z diamentem Hope

Choć Evalyn nie rozstała się z diamentem na stałe do końca swojego życia, te nie było już tak piękne. Jej mąż, Ned zostawił ją dla jej przyjaciółki. Rodzinny interes zbankrutował. Syn zginął w wypadku samochodowym a córka zmarła po przedawkowaniu narkotyków. Dziś takie historie nie kojarzą nam się klątwą, ot zwyczajne życie zbyt bogatych ludzi. Ale w tamtych czasach wszyscy uważali że za wszystko odpowiada klątwa diamentu Hope’a…

Harry Winston i Blue Hope …

W 1949 roku, po śmierci McLean niebieski diament Hope został zakupiony przez sławnego jubilera Harrego Winstona. Winston włączył klejnot do swojej sławnej kolekcji „Court f jewels”. Wystawa objechała całe Stany Zjednoczone, przyciągając miliony osób chcących zobaczyć najpiękniejsze ówczesne klejnoty. Właściwie nie wiadomo co skłoniło Harrego Winstona do przekazania diamentu w ręce Smithsonian Instytitution w Waszyngtonie. Może obawa a może chęć pozostawienia po sobie śladu dla potomnych. Od 1958 roku diament Hope możemy podziwiać w narodowym Muzeum Historii Naturalnej, jako składnik narodowej kolekcji klejnotów USA. Co roku podziwia go ponad 7 milionów ludzi …

Diament Hope na wystawie w Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie
Diament Hope na wystawie w Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie

Blue Hope to absolutnie wyjątkowy diament. Przepięknej urody kamień o masie 45.52ct. Barwa kamienia została określona przez ekspertów jako Fancy Deep Grayish Blue. Diament jest w czystości VS1. Jest największym takim diamentem na świecie i zarazem najbardziej znanym. Różne źródła podają jego wartość od 250 do 400 milionów dolarów, ale tak naprawdę nie o wartość tu chodzi. Diament jest absolutnie wyjątkowy. Czy przeklęty ? Oceńcie sami 😉
Fakt jest taki iż po dokładnym zbadaniu Bleu Hope okazało się iż wykazuje on niezwykła luminescencję. Po naświetleniu światłem UV kamień przez jakiś czas świeci. I nie jest to nic nie zwykłego, takie rzeczy w diamentach się zdarzają. Ale Hope świeci jasnym, wręcz nieziemskim czerwonym światłem …

Czerwona luminescencja diamentu Hope.
Czerwona luminescencja diamentu Hope.

W przypadku pytań – zapraszam do kontaktu. Pamiętajcie że moich wpisów nie można traktować jako rekomendacji. To po prostu moja opinia i chęć podzielenia się z Wami moją wiedzą nt. diamentów.

Related posts

2 Thoughts to “Diament HOPE – klejnot przeklęty ?”

  1. […] Takim diamentem jest na przykład Diament Sułtana Moroka czy najsławniejszy niebieski diament – HOPE, którego barwę określono jako Fancy Deep Grayish Blue. Przez lata, aby nieco podkreślić ich […]

Leave a Comment